Thursday, 28 June 2018

Moje male wakacje i insta-life




Witam, kochani.



Nie było mnie tu długo. Jeśli chcecie wiedzieć, co u mnie, a nie zaglądaliście na mojego instagrama, to wszystko dobrze. Studiuję stomatologię i mogłoby się wydawać, że to pierwsze o czym mówię, gdy otwieram usta, ale prawda jest inna - wcale się tym nie chwalę, jak "przysłowiowi" już studenci prawa. Na insta mam właściwie tylko znajomych. Czasem nie rozumiem osób, które chciałyby się wybić w tym insta-klamliwym i nierealnym świecie. Może i przynosi to zyski, ale czy warto tak pozbywać się prywatności? Chociaż, niektórzy faktycznie udostępniają tylko wybrane fragmenty życia, tak chyba jest najlepiej. Owiane nutką tajemnicy postacie bez twarzy, których nie poznasz mijając na żywo... Chyba, że je znasz lub przesadnie szpiegujesz.

Największą moją miłość zdobyły ostatnio profile, na których są zdjęcia natury i twórcy handmade-rzeczy (z takich dwóch profili kupiłam ostatnio ceramikę na swój kuchenny stół i balkon, z którego chociaż widać trochę przyblocznej zieleni, jednak nie do końca mi odpowiada - właśnie ze względu na wielkomiastowy widok). No tak, mieszkam teraz chwilowo w bloku.

Na rzecz zajęć, laboratoriów, kolokwiów i egzaminów porzuciłam fotografię ukochaną lustrzanką. Kurzy się już od roku czy dwóch w torbie. Przykro mi z tego powodu, nie powiem. Muszę zabrać ją na wakacje we Francji, gdzie od wielu lat jeżdżę. Mieszka tam moja rodzina. Ach, kto by nie chciał w tak romantycznym miejscu z widokiem na Morze Śródziemne, jak oni.. Zawsze nie mogę się doczekać tych corocznych wyjazdów, chociaż co roku jest podobnie, to nigdy tak samo.

Jestem bardziej rodzinna, niż komukolwiek by się wydawało. Często wracam ze studiów do domu, co prawda mam blisko, ale nie każdy tak robi. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam na imprezie - energię wyssały ze mnie egzaminy, przede mną na szczęście już ostatni w tej sesji. Powoli odnajduję się w tym świecie, kończę drugi rok. Kocham studia, ale w tej chwili nienawidzę - chyba studenci mnie rozumieją. W tej chwili tylko czekam na "ostatni dzwonek", który usłyszę, ale tylko w mojej głowie :)



Monday, 22 August 2016

Unfiltered thoughts


Nie ufają mi. Ale nie potrafią mi tego powiedzieć. Nawet tego. Milczymy. Milczmy dalej. Wyprowadzam się. W końcu. To trwało za długo, zdecydowanie. Opuszczam dom z ulgą, zwykle. Fruwam. Czuję się lepiej. Chcę wracać tylko, kiedy zechcę.

Sunday, 31 July 2016

I need to run away



Moim celem raczej spokój ducha a nie Maybach

 /515- Taco Hemingway/ 


W końcu coś o mnie. O 'spokój ducha' walczę bezskutecznie od dłuższego czasu, mimo 19 lat w domu, gdzie wszyscy chcą dla mnie jak najlepiej, a największym moim zmartwieniem, wydawałoby się, jest aktualnie dostanie się na wybrane studia. Wciąż jednak mam natury psychicznej różne wątpliwości. Nieraz jest tak, że myślę zbyt wiele o sprawach, które nie powinny zaprzątać mi głowy. Czy jest to uleczalna przypadłość? Jak odciągnąć swoją uwagę od myśli, które zatruwają mi życie, a czas mija powoli i bezsensownie? Rozmyślam. Szaleję. Piję wino. Żałuję. Wybieram. Znowu żałuję. Czytam 'Lolitę' Nabokova. Oglądam film. Myślę, że mogłabym ją zagrać, tak się wczuwam. Ale jestem już za stara. Nie wiem, co chcę robić dzisiaj i za 10 lat. W pustce. Wiszę. Zawisam na gałęzi w mojej głowie. Opętują mnie demony miłości. Wychodzę z domu. Jest trochę lepiej. Szukam. Znajduję. Nie wypuszczam z rąk. Tęsknię. Blednę. Wracam. Jest mi gorąco. Umieram. Wraca. Z pustymi rękami. Otwiera je, a ja przyjmuje je ciepłe. Zimno. Chłód. Środek lata. Gorący wiatr. Myśli krążące jak satelity wokół Ziemi. Kalkulator bezużyteczny na biurku. Brak akcji. Filmy akcji. Horrory. Romanse. Portret Doriana Graya. Przychodzę. Słuchamy muzyki. Wychodzę. Jest zimno na dworze. Przyjemna chłodna bryza w środku miasta. Sklep z chipsami. Miejsce piknikowe. Elektrociepłownia. Kłótnie na telefon. Słodkie. Gorzkie. Wychodzę. Nie chcę wracać. Bolą oczy. Chcę zasnąć. Nie mogę. Pływam. Kąpię się. Godziny przed ekranem. Płaczę. Płaczę bezsensownie. Płaczę, bo coś zgubiłam. Nie mówię nikomu co. Jestem przewrażliwiona. Tęsknię. Krzyczę. Okłamuję. Nie mówię wszystkiego. Wypełniam. Fragmenty. Dane osobowe. Zlewają się w jedną, wielką, lepką, obrzydliwą całość. Zapominam wszystko. Wychodzę. Wracam. Siadam do biurka. Piszę. Udaję, że mam maszynę do pisania. Mam kartkę. Chcę zarobić duże pieniądze. Nie wielkie, duże. Chce być szczęśliwa. Nie wiem, czy chcę chodzić do szkoły. Tęsknię. Nie wiem za czym. Za kim. Przyjaźnię się. Oglądam "Lolitę" z 1997. Jem banana. Jem kawałki białej czekolady. Tęsknię. Stokrotki w wazonie. Pływam. Bez sensu. Czekam. Czekam jakieś miliony lat. Wracam, wyganiają mnie. Wracam. To było bez sensu. Tracę czas. Wakacje.





Thursday, 7 July 2016

To do what you love

analog by Maxwellshoots


 Recently, i got to be a model

Sunday, 29 May 2016