Sunday, 31 July 2016

I need to run away



Moim celem raczej spokój ducha a nie Maybach

 /515- Taco Hemingway/ 


W końcu coś o mnie. O 'spokój ducha' walczę bezskutecznie od dłuższego czasu, mimo 19 lat w domu, gdzie wszyscy chcą dla mnie jak najlepiej, a największym moim zmartwieniem, wydawałoby się, jest aktualnie dostanie się na wybrane studia. Wciąż jednak mam natury psychicznej różne wątpliwości. Nieraz jest tak, że myślę zbyt wiele o sprawach, które nie powinny zaprzątać mi głowy. Czy jest to uleczalna przypadłość? Jak odciągnąć swoją uwagę od myśli, które zatruwają mi życie, a czas mija powoli i bezsensownie? Rozmyślam. Szaleję. Piję wino. Żałuję. Wybieram. Znowu żałuję. Czytam 'Lolitę' Nabokova. Oglądam film. Myślę, że mogłabym ją zagrać, tak się wczuwam. Ale jestem już za stara. Nie wiem, co chcę robić dzisiaj i za 10 lat. W pustce. Wiszę. Zawisam na gałęzi w mojej głowie. Opętują mnie demony miłości. Wychodzę z domu. Jest trochę lepiej. Szukam. Znajduję. Nie wypuszczam z rąk. Tęsknię. Blednę. Wracam. Jest mi gorąco. Umieram. Wraca. Z pustymi rękami. Otwiera je, a ja przyjmuje je ciepłe. Zimno. Chłód. Środek lata. Gorący wiatr. Myśli krążące jak satelity wokół Ziemi. Kalkulator bezużyteczny na biurku. Brak akcji. Filmy akcji. Horrory. Romanse. Portret Doriana Graya. Przychodzę. Słuchamy muzyki. Wychodzę. Jest zimno na dworze. Przyjemna chłodna bryza w środku miasta. Sklep z chipsami. Miejsce piknikowe. Elektrociepłownia. Kłótnie na telefon. Słodkie. Gorzkie. Wychodzę. Nie chcę wracać. Bolą oczy. Chcę zasnąć. Nie mogę. Pływam. Kąpię się. Godziny przed ekranem. Płaczę. Płaczę bezsensownie. Płaczę, bo coś zgubiłam. Nie mówię nikomu co. Jestem przewrażliwiona. Tęsknię. Krzyczę. Okłamuję. Nie mówię wszystkiego. Wypełniam. Fragmenty. Dane osobowe. Zlewają się w jedną, wielką, lepką, obrzydliwą całość. Zapominam wszystko. Wychodzę. Wracam. Siadam do biurka. Piszę. Udaję, że mam maszynę do pisania. Mam kartkę. Chcę zarobić duże pieniądze. Nie wielkie, duże. Chce być szczęśliwa. Nie wiem, czy chcę chodzić do szkoły. Tęsknię. Nie wiem za czym. Za kim. Przyjaźnię się. Oglądam "Lolitę" z 1997. Jem banana. Jem kawałki białej czekolady. Tęsknię. Stokrotki w wazonie. Pływam. Bez sensu. Czekam. Czekam jakieś miliony lat. Wracam, wyganiają mnie. Wracam. To było bez sensu. Tracę czas. Wakacje.





4 comments:

dziękuję ღ thank you ♥